iwonka w

SheMore

…nie jest dobrze…. dostałam reprymendę od męża za zaniedbywanie strony. Prawda. Zaniedbałam. Jestem winna. Ale tak dużo dzieje się wokół, że brakuje mi czasu na regularne wpisy. Ale skoro jest jakieś zainteresowanie (chociażby było ono tylko ze strony Misia), to biorę się do roboty i powoli będę nadrabiała zaległości.

Zacznę typowo dla mnie… od końca. A na końcu jest sesja dla SheMore. Ło matko. Sesja z ciuchami. Stres przed nią był wielki. Nieprzespane noce, milion przejrzanych stron…. ale udało się. To znaczy nie wiem czy się udały zdjęcia, ale samą sesję przeżyłam. Bardzo pomogła sama modelka. Iwonka. Pięknie pozowała co z pewnością będzie widać na fotkach.

Stres przed sesją generowany był kilkoma czynnikami. Po pierwsze, jak te ciuchy fotografować? Po drugie, jak to będzie  z klientką i modelką. Po trzecie, jak ja się odnajdę, w innym niż media pressowe, studio. Na szczęście nie taki diabeł straszny jak go śpiewają… dałam radę. Najpierw powiedziałam klientce, że nie zgadzam się na jej pomysły fotografowania modelki od góry, potem ją zupełnie wyrzuciłam z planu i jak już byłyśmy prawie sam na sam z modelką osiągnęłam…. stan nirwany. Zdałam sobie sprawę, że siedzę w wygodnych fotelu, lampy są ustawione, zdjęcia się robią, niezastąpiona Ela (mama klientki)  delikatnie nadzoruje poprawność ułożenia ciucha… modelka pozuje, studio super, praca się posuwa… hmmm…. mam kontrolę. Stres zupełnie gdzieś odpłynął. Było fajnie. Tak jak lubię.

iwonka-wpis

…. to przykładowe zdjęcie… i tak 75 kolejnych….